Poprzednie spotkanie

Nice 1. Liga - Kolejka 19
N, 26. Lis. 2017 16:00
Wigry Suwałki
Wigry
1:0 Olimpia Grudziądz
Olimpia G.

Tabela Nice 1 Ligi

# Zespół M Pkt
13 Pogoń Siedlce 19 24
14 GKS Tychy 19 20
15 Stomil Olsztyn 18 19
16 Olimpia Grudziądz 19 18
17 Górnik Łęczna 19 18
18 Ruch Chorzów 19 15

Następne spotkanie


...

Wiadomości w k2

W mediach o Olimpii

Napisał 

Wczoraj piłkarze Olimpii Grudziądz zmierzyli się na wyjeździe z GKS-em Tychy, w 9. kolejce Nice 1 Ligi. Jak zwycięstwo gospodarzy skomentowały media?


Katowicki Sport - Znów grali do końca. I opłaciło się!

Tyszanie po 23 dniach zagrali przed własną publicznością i znów okazało się, że ich „twierdza” przy Edukacji to lekarstwo na problemy. Wygrana nie byłaby możliwa, gdyby nie Marek Igaz i dwaj młodzieżowcy.

Tyszanie wreszcie zwycięzcy! Zainkasowali pełną pulę pierwszy raz od niemal dokładnie miesiąca, w ciągu którego czekały ich dwa „maratony”, przedzielone ponad dwutygodniową przerwą. Najpierw – w odstępie 6 dni – mecze z Bytovią, Stomilem i Podbeskidziem, potem – na przestrzeni 8 dni – Chojniczanka, Ruch i Olimpia. GKS wygrał te dwa skrajne starcia, z bytowianami i grudziądzanami, udowadniając, że co jak co, ale pod wodzą Jurija Szatałowa przed własną publicznością radzą sobie dobrze. W tym sezonie nie zaznali jeszcze przy ul. Edukacji goryczy porażki.

Po czterech z rzędu spotkaniach bez wygranej i rozczarowującym występie z „Niebieskimi”, sztab szkoleniowy GKS-u dokonał w wyjściowym składzie trzech zmian. Wojciech Szumilas wskoczył za Adriana Łuszkiewicza, Marcin Radzewicz – za Michała Fidziukiewicza, a Dawid Błanik – za Pawła Kaczmarczyka. Jak się okazało, jedna z tych roszad okazała się kluczowa.

Co prawda początek wczorajszego spotkania należał do gości (u nich po środowej klęsce 0:3 w Bielsku-Białej doszło w „11” do czterech roszad), ale przez pozostałą część I połowy tyszanie mieli sporą przewagę. Trzy efektowne, soczyste strzały lewą nogą z dystansu oddał Dawid Abramowicz. Boczny defensor w podobny sposób trafił do siatki w Chorzowie i teraz miał apetyt, by pójść za ciosem. Zabrakło mu niewiele. Albo na posterunku był golkiper Olimpii, albo futbolówka wprawiła w falowanie boczną siatkę.

Prób zza pola karnego próbowali też inni gracze miejscowych. Nieznacznie nad poprzeczką „kropnął” Maciej Mańka, aż wreszcie nadeszła 37 minuta.

Kibice najpierw bardzo mocno złapali się za głowy. Dawid Błanik zagrał z prawego skrzydła wzdłuż bramki, przed którą stali Kamil Zapolnik i Marcin Radzewicz. Ani jeden nie zdołał jednak „wdzióbać” jej do siatki i Wojciech Małecki złapał piłkę. Kilkadziesiąt sekund później wyjmował ją z siatki. Skoro Błanik nie doczekał się asysty, to postanowił sam wpisać się na listę strzelców. Przymierzył tuż zza „szesnastki” mocno, precyzyjnie i tym razem publika mogła świętować. Dla wracającego do wyjściowego składu młodzieżowca było to już trzecie tej jesieni trafienie.

W przerwie trener Olimpii, Jacek Paszulewicz, dokonał dwóch zmian, m.in. wprowadzając na boisko byłego pomocnika GKS-u, Daniela Ferugę. Pszczynianin w 66 minucie groźnie uderzył z rzutu wolnego, ale Marek Igaz zdołał – fakt, że niezbyt pewnie – odbić piłkę ponad poprzeczkę. Uratował za to zespół na kwadrans przed końcem. Po faulu Marcina Biernata na Tomaszu Wełnie, Olimpia miała rzut karny! Marek Igaz wyczuł jednak intencje Damiana Michalika, udowadniając, jak dużym jest specjalistą od „jedenastek”. W tym sezonie obronił już dwie w pucharowym starciu z Cracovią.

Końcówka przyniosła wielkie emocje. Grudziądzanie nie załamali rąk i za sprawą Eusebio doprowadzili do wyrównania, ale ostatnie słowo należało do tyszan. Piotr Ćwielong minął Wojciecha Małeckiego i mimo ostrego kąta zmieścił piłkę w bramce. Wcześniej świetnie obsłużył go Paweł Kaczmarczyk, wprowadzony w miejsce Błanika. Różnicę w GKS-ie zrobili więc Igaz i dwaj młodzieżowcy.


Piłka Nożna - GKS Tychy ograł Olimpię

Po czterech z rzędu meczach bez wygranej GKS Tychy wreszcie odniósł zwycięstwo. W niedzielnym spotkaniu dziewiątej kolejki Nice I ligi drużyna prowadzona przez trenera Jurija Szatałowa na swoim stadionie pokonała 2:1 Olimpię Grudziądz.

W 37. minucie gry gospodarze spotkania w Tychach wyszli na prowadzenie. Wynik niedzielnych zawodów otworzył pomocnik Dawid Błanik. Olimpia mogła doprowadzić do remisu w 74. minucie, jednak pomocnik Damian Michalik nie wykorzystał rzutu karnego. Jego strzał z jedenastu metrów wybronił Słowak Marek Igaz. Cztery minuty później goście z Grudziądza jednak postawili na swoim. Bramkę na 1:1 zdobył rezerwowy Eusebio Bancessi.

Ostatecznie to GKS cieszył się tego popołudnia ze zwycięstwa. W 81. minucie gry na listę strzelców wpisał się Piotr Ćwielong. Dla doświadczonego skrzydłowego to trzeci gol w tym sezonie w Nice I lidze.

Dzięki wygranej nad Olimpią GKS Tychy awansował na siódme miejsce w tabeli. Natomiast drużyna z Grudziądza zajmuje aktualnie dziewiątą pozycję.


Gazeta Wyborcza Katowice - GKS Tychy wrócił do siebie i w końcu wygrał

Po porażce w Olsztynie i szczęśliwym remisie w Chorzowie GKS Tychy wrócił na swój stadion i pokonał Olimpię Grudziądz. To już powoli tradycja, że tyszanie u siebie nie przegrywają.

Jurij Szatałow z przodu postawił na Kamila Zapolnika jako wysuniętego napastnika i Piotra Ćwielonga, który był pod niego "podwieszony". Przez 36 minut spotkania nie dawało to większych rezultatów, bo najgroźniejszym piłkarzem pod bramką Olimpii Grudziądz był Dawid Abramowicz. Obrońca tyskiego GKS-u trzykrotnie groźnie uderzał zza pola karnego.

Raz tylko Ćwielong znalazł się w dogodnej sytuacji bramkowej, ale podawał zamiast strzelać. Kamil Zapolnik natomiast po dograniu Dawida Błanika dzióbnął piłkę, odbił ją Małecki, a z trzech metrów do bramki nie potrafił jej wstrzelić Marcin Radzewicz.

Robotę ofensywy wspomógł jednak Dawid Błanik. Blondwłosy pomocnik w 37. minucie pewnie przymierzył zza pola karnego i pierwszą część gry tyszanie mogli uznać za udaną.

W drugiej połowie Ćwielong z Zapolnikiem zamienili się rolami. Popularny „Pepe” zagrał na szpicy i w 57. minucie mógł zaliczyć kapitalną asystę. Ćwielong ograł bramkarza i z dużego kąta dograł do Radzewicza. Ten miał dużo czasu, ale jego strzał zablokowali obrońcy.

Tyszanie kontrolowali stan meczu, oddając kilka niegroźnych strzałów. Olimpia dopiero w 65. minucie poważniej zagroziła Igazowi. Słowacki golkiper piąstkował piłkę po rzucie wolnym Daniela Ferugi.

Olimpia była jeszcze bliżej niecałe 10 minut później. W 73. minucie Marcin Biernat starł się w polu karnym z zawodnikiem gości i sędzia gwizdnął faul defensora GKS-u. Tyszanie długo nie potrafili pogodzić się z decyzją sędziego – Igaz i będący przy linii bocznej rezerwowy Seweryn Gancarczyk otrzymali żółte kartki.

Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Damian Michalik, ale Igaz wyczuł jego intencje i obronił karnego. Po dwóch obronionych jedenastkach w pucharowym meczu z Cracovią słowacki golkiper wyrasta na prawdziwego specjalistę od rzutów karnych.

Do trzech razy sztuka – w 78. minucie w zamieszaniu w polu karnym z bliska wyrównał rezerwowy Eusebio Bancessi.

Tyszanie odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Ćwielong dostał prostopadłe podanie, ograł bramkarza i z ostrego kąta zdobył bramkę.

Tyszanie dowieźli do końca korzystny wynik i wygrali po raz pierwszy od czterech spotkań. W tym sezonie punkt z Tychów wywiozło tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała.


Dziennik Zachodni - Wreszcie zwycięstwo

W meczu 9. kolejki Nice 1 Ligi GKS Tychy wygrał z Olimpią Grudziądz 2:1 (1:0). W 74. minucie bramkarz GKS Marek Igaz obronił rzut karny.

Na początku wydawało się, że drużyna gości ma zamiar prezentować otwartą grę – Marka Igaza do interwencji zmusił Ville Salmikivi, a Nildo z kilku metrów posłał piłkę nad poprzeczkę.

To jednak była zasłona dymna, bo Olimpia szybko cofnęła się na swoją połowę. Piłkarze GKS-u przejęli inicjatywę, często strzelając z daleka, licząc zapewne na to, że przez mokrą murawę (grano w deszczu) bramkarz gości będzie miał problemy z obroną.

W 36. minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy, ale Wojciechowi Małeckiemu pomogło… błoto przed jego bramkę. Idealnie w pole bramkowe ze skrzydła podał Dawid Błanik, a piłkę wślizgiem chciał skierować do siatki Marcin Radzewicz. Piłką ugrzęzła w błocie i bramkarz Olimpii złapał ją przed linią bramkową!

Minutę później padł gol, na który zasłużyli podopieczni Jurija Szatałowa. Błanik uderzył zza pola karnego i Małecki nie był w stanie sięgnąć lecącej piłki. To trzecia bramka 20-letniego pomocnika w tym sezonie.

Jacek Paszulewicz na drugą połowę do boju posłał dwóch nowych zawodników i na początku Olimpia zrobiła trochę zamieszania w polu karnym tyszan. Dzięki bardziej otwartej grze gości GKS miał więcej miejsca. Aktywny Piotr Ćwielong dwoił się i troił, ale tyskiej drużynie brakowało dokładności w ostatnim podaniu i zdecydowania, gdy już była okazja do strzału.

W 66. minucie mocniej zadrżały serca kibiców GKS-u. Z rzutu wolnego strzelił były piłkarz tyskiego klubu Daniel Feruga. Marek Igaz nie łapał piłki tylko postanowił piąstkować, a piłka prześlizgnęła się po mokrych rękawicach i poleciała nad poprzeczką.

W 75. minucie Olimpia miała okazję na wyrównanie, bo sędzia podyktował rzut karny po starciu Marcina Biernata z Tomaszem Wełną. Protestujący Igaz dostał żółtą kartkę. Protestował też rezerwowy Seweryn Gancarczyk, który „suszył głowę” liniowemu też dostał kartkę.

Do piłki podszedł Damian Michalik, ale bramkarz GKS-u nie dał się pokonać, przypominając pucharowy mecz z Cracovią, gdy obronił dwa karne!

Olimpia jednak dopięła swego, gdy uderzeniem głową z bliska Igaza pokonał Eusebio Bancessi.

Tyszanie nie mieli zamiaru godzić się z remisem. Kamil Zapolnik świetnie podał do Ćwielonga, a „Pepe” objechał bramkarza i strzelił do pustej bramki! Po czterech meczach bez zwycięstwa GKS Tychy wreszcie zgarnął trzy punkty.


Sport Śląski - Wielkie emocje w końcówce, ale GKS wreszcie zwycięski

Po raz pierwszy od niemal miesiąca tyszanie schodzą z boiska jako zwycięzcy, chociaż łatwo nie było. Piękny gol Błanika zdecydowanie umilił to deszczowe popołudnie.

Zimno, wieje, leje, w tych warunkach nie spodziewaliśmy się wybitnego spotkania, ale spotkanie do najgorszych nie należało. Zobaczyliśmy przyzwoite spotkanie, którego ozdobą było przepiękne trafienie Dawida Błanika.

W pierwszych minutach meczu niespodziewanie to goście mieli nieco więcej z gry. na bramkę Igaza uderzali Salmikivi oraz Nildo, ale na posterunku był golkiper tyskiego zespołu. Po kwadransie to gospodarze zaczęli dochodzić do głosu. Sygnał do ataku dał Szumilas, który uderzając z dystansu zmusił Małeckiego do interwencji. Chwilę później po ciekawej wymianie piłek w środku pola w doskonałej okazji znalazł się Ćwielong, ale ten będąc na 16 metrze zamiast uderzać zdecydował się na podanie i szansa przepadła. Murawa była bardzo śliska dlatego też tyszanie często próbowali strzałów z dystansu. W 35 minucie po takiej próbie kibice już cieszyli się z gola, ale ich radość była przedwczesna, gdyż strzał Abramowicza trafił w boczną siatkę. Chwilę później dośrodkowanie Błanika próbował wykończyć Zapolnik, ale napastnik GKS-u nie zdołał wepchnąć piłki do siatki, gdyż ta utknęła w kałuży przed bramką Olimpii. W 37 minucie tyszanie wreszcie dopięli swego. Tym razem na strzał z dystansu zdecydował się Błanik, a piłka po jego strzale z 20 metrów wpadła w samo okienko bramki Małeckiego.

Po zmianie stron tyszanie nie atakowali już tak zaciekle. Starali się utrzymywać piłkę z dale od własnego pola, ale nie angażowali już tak wielu zawodników w akcje ofensywne. Piłkarze Olimpii nie przez przypadek mieli przed tym spotkaniem na swoim koncie tylko 6 zdobytych bramek. Widać było, że ten zespół ma spore problemy z konstruowaniem ataków pozycyjnych. Widząc nieporadność rywali tyscy piłkarze ruszyli do ataku starając się podwyższyć prowadzenie, by unikać nerwowej końcówki. W 57 minucie Ćwielong dostał dobre prostopadłe podanie z głębi pola i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. "Pepe" próbując mijać bramkarza "wyrzucił się" do boku i musiał dośrodkowywać do Radzewicza, a ten zamiast uderzać tuż po przyjęciu piłki, chciał jeszcze mijać obrońcę i ostatecznie zgubił piłkę. W tym momencie wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, a tymczasem w końcowym kwadransie mieliśmy jeszcze sporo emocji. Wszystko zaczęło się w 74 minucie od kontrowersyjnej decyzji sędziego o podyktowaniu rzutu karnego dla gości. Do "jedenastki" podszedł Michalik, ale Marek Igaz po raz kolejny udowodnił, że jest specjalistą od bronienia rzutów karnych. Słowak wyczuł intencje strzelca i odbił piłkę na rzut rożny. 3 minuty później nie pomógł nawet Igaz. Dośrodkowana z lewej strony piłka spadła na 3 metr do Bancessiego, a ten strzałem głową umiescił piłkę w siatce. Tyszanie natychmiast rzucili się do ataku i już w 81 minucie ponownie objęli prowadzenie. Zapolnik posłał świetną prostopadła piłkę do Ćwielonga, a ten minął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. W końcówce znów kilka razy zakotłowało się w tyskim polu karnym, ale ostatecznie udało się utrzymać jednobramkowe prowadzenie.


źródło: Katowicki Sport / Gazeta Wyborcza Katowice / Piłka Nożna / Dziennik Zachodni / Sport Śląski

Nie masz uprawnień, by pisać komentarz.

Tabela 1. Ligi

# Zespół M Pkt
13 Pogoń Siedlce 19 24
14 GKS Tychy 19 20
15 Stomil Olsztyn 18 19
16 Olimpia Grudziądz 19 18
17 Górnik Łęczna 19 18
18 Ruch Chorzów 19 15

Olimpię Grudziądz dumnie wspierają:

Sponsorzy:
 
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy: Styropian Plus PSZ      

 

Partnerzy:                      
Partnerzy:    Fortuna                  

Patroni medialni:

Polsat Sport      

Partner techniczny:

Partner technologiczny: Studio113.pl