Poprzednie spotkanie

Nice 1. Liga - Kolejka 18
So, 18. Lis. 2017 16:00
Olimpia Grudziądz
Olimpia G.
0:1 Zagłębie Sosnowiec
Zagłębie

Tabela Nice 1 Ligi

# Zespół M Pkt
13 Wigry Suwałki 16 22
14 GKS Tychy 18 20
15 Stomil Olsztyn 17 19
16 Olimpia Grudziądz 18 18
17 Górnik Łęczna 17 17
18 Ruch Chorzów 17 14

Następne spotkanie

Nice 1. Liga - Kolejka 19
So, 25. Lis. 2017 16:00
Wigry Suwałki
Wigry
-:- Olimpia Grudziądz
Olimpia G.

Wiadomości w k2

W mediach o Olimpii

Napisał 

Zawodnicy Olimpii Grudziądz w sobotę zmierzyli się na wyjeździe z GKS-em Katowice. Jak ten mecz skomentowały media?


Gazeta Wyborcza Katowice - GKS Katowice przełamał się w meczu z Olimpią Grudziądz

Pierwsza połowa nie napawała optymizmem. Ale w drugiej GKS Katowice był już skuteczny. Do tego w piękny sposób.

Po niedawnych przegranych derbach z Ruchem „Blaszok” obraził się na piłkarzy. Zasiadła na nim garstka widzów, trudno mówić o dopingu. Najlepiej było słychać... dzieci siedzące na trybunie głównej.

Piłkarze GieKSy nie zagrali nadzwyczajnie. W pierwszej połowie niewiele się działo. Ochotę do gry miał Łukasz Zejdler, ale przytemperował go trochę sędzia, kiedy pokazał mu żółtą kartkę (piłkarz gospodarzy sfaulował rywala po tym, jak arbiter kilka sekund wcześniej nie odgwizdał faulu na innym piłkarzu Katowic).

W pierwszej połowie gospodarze mogli strzelić gola w 38. minucie, ale prawy pomocnik Oktawian Skrzecz nie wykorzystał sytuacji sam na sam po odegraniu z klepki z partnerem – bramkarz gości Wojciech Małecki obronił. Zaraz potem odbił też niezły strzał z dystansu Tomasza Foszmańczyka. Ale bardziej wykazał się jego vis-à-vis Sebastian Nowak, który w 35. minucie, właściwie nie wiadomo, w jaki sposób (chyba kosmiczny), nie pozwolił piłce wpaść do bramki po groźnej akcji drużyny z Grudziądza.

Po przerwie było już inaczej. GKS wreszcie był skuteczny. Katowiczanie wyszli na prowadzenie w 58. minucie po tym, jak Zejdler dobił strzał Mateusza Mączyńskiego. Mecz rozstrzygnął niedługo później kapitalny strzał z dystansu Wojciecha Kędziory. To był wspaniały gol!


Katowicki Sport - To był obowiązek GieKSiarzy; po derbowych porażkach ograli Olimpię

Dwie prestiżowe przegrane odbiły się znacząco na frekwencji przy Bukowej. „Blaszok” wypełnił się może w 15 procentach, z trybun zaś przez długi czas częściej słychać było raczej szydercze brawa, niż oklaski z powodu ładnych akcji i zagrań.

Tych ostatnich faktycznie w I połowie było jak na lekarstwo. Uznanie należało się zwłaszcza... Sebastianowi Nowakowi: w 34 minucie najpierw wybronił strzał Mateusza Klichowicza z 14 metrów, a potem - dobitkę Konrada Handzlika z pola bramkowego! Dopiero to zamieszanie pod bramką katowiczan pobudziło ich do nieco bardziej kreatywnej gry. „Klepka” Oktawiana Skrzecza z Wojciechem Kędziorą temu pierwszemu przyniosła okazję do strzału, po którym Wojciech Małecki interweniował na tyle szczęśliwie i skutecznie, że zmierzającą w kierunku bramki piłkę sprzed linii wybił Marcin Woźniak. Chwilę potem strzałem pod poprzeczkę czujność Małeckiego sprawdził Tomasz Foszmańczyk. Była bez zarzutu.

Trudno powiedzieć, jak gorąco było w GieKSiarskiej szatni w przerwie; faktem jest jednak, że na drugą połowę wyszedł zespół myślący głównie o grze piłką do przodu - a nie wszerz czy w tył. I dość szybko przyszły tego efekty. Zagranie... piętką Armina Cerimagicia - jakkolwiek „bajeranckie” - okazało się skuteczne. Otwarło Mateuszowi Mączyńskiemu drogę do oddania strzału w krótki róg; Małecki - wespół z Maticiem Żitką - piłkę zastopowali, ale dobitka Łukasza Zejdlera z bliska już znalazła drogę do siatki.

Goście jeszcze dobrze „nie przetrawili” tej straty, a już przegrywali 0:2. Andreja Prokić pognał skrzydłem, jak to ma w zwyczaju, i gdy wydawało się, że wycofuje piłkę przed pole karne „do nikogo”, zamknął oczy i walnął ją ile sił w nogach Wojciech Kędziora. Wpadła w samo „okienko”! Gol może i szczęśliwy, ale i zasłużony - wieńczący okres 20-minutowej dominacji GieKSy.

Katowiczanie potrafili już w tym sezonie - prowadząc 2:0 - komplikować sobie resztę meczu. Teraz gościom też nie brakło wiele, by „złapać kontakt”. Po rzucie rożnym Nowaka uprzedził głową Eusebio, nie wcelował jednak w bramkę. Więcej argumentów goście już nie mieli, więc gospodarze dowieźli prowadzenie do końca. Ba; szybszy od każdego z rywali Prokić mógł jeszcze podwyższyć wynik, brakowało mu jednak w dwóch momentach zimnej krwi.


GOL24.pl - GKS wygrał z Olimpią i awansował w tabeli

GKS Katowice wygrał z Olimpią Grudziądz 2:0. Bramki dla gospodarzy zdobyli Łukasz Zejdleri Wojciech Kędziora. Podopieczni Piotra Mandrysza po dwóch porażkach z rzędu w końcu odnieśli zwycięstwo i do prowadzącej w tabeli Miedzi tracą osiem punktów.

Porażki w derbach z Ruchem Chorzów i GKS-em Tychy zrobiły swoje. W sobotę na Bukowej trybuny świeciły pustkami, a kibice nie wywiesili klubowych flag. Równo z pierwszym gwizdkiem katowiccy piłkarze usłyszeli okrzyk „K… mać, zacznijcie grać!”. Potem fani GieKSy nie prowadzili dopingu podobno w hołdzie dla kibica Górnika Zabrze Dariusza Pastora zmarłego po pobiciu w Rudzie Śląskiej. Na ogrodzeniu przed Blaszokiem pojawił się transparent z napisem „ŚP Pastor”. Na Bukowej słychać było tylko doping dzieci z sektora rodzinnego…

Lepiej w mecz weszła Olimpia, która od początku grała odważnie i do przodu. Poczynania GieKSy były nieporadne, często kwitowane docinkami i śmiechem z trybun. Goście nie stworzyli sobie klarownych okazji, aż do 35. minuty, kiedy dwa razy w jednej akcji kapitalnie spisał się Sebastian Nowak. Bramkarz gospodarzy najpierw obronił strzał Mateusza Klichowicza, a potem jakimś cudem odbił nad poprzeczkę dobitkę z bliska Konrada Handzlika.

Ta sytuacja obudziła katowiczan, którzy szybko mieli swoją pierwszą okazję. Pojedynek z Wojciechem Małeckim przegrał jednak Oktawian Skrzecz, a Matic Żitko wybił piłkę na rzut rożny – 37. minuta. Trzy minuty później z dystansu huknął Tomasz Foszmańczyk i bramkarz Olimpii z trudem obronił ten strzał. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis, a schodzących do szatni piłkarzy żegnały gwizdy.

Niestrudzone dzieci po przerwie dalej śpiewały i dopingowały, nie znajdując wsparcia u reszty kibiców. Na boisku GieKSa starała się coś wskórać z rywalem, który miał być „na przełamanie”. Peter Sulek spróbował strzału z daleka, ale bramkarz złapał piłkę.

Wreszcie w 58. minucie katowiczanie zdobyli bramkę, dając radość, tym którzy przyszli na Bukową. Po zgraniu piętką Armina Cerimagicia z ostrego kąta strzelił Mateusz Mączyński. Małecki odbił piłkę wprost pod nogi Łukasza Zejdlera, który skierował ją do siatki.

GieKSa poszła za ciosem. Skrzecz nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem, strzelając koło słupka.

Podwyższył w 65. minucie Wojciech Kędziora popisując strzałem z cyklu „stadiony świata”. Napastnik w ten sposób zamknął usta tym kibicom, który chwilę wcześniej głośno krytykowali jego grę. Gdy Kędziora schodził z boiska usłyszał już brawa…

Dobre humory w katowickiej drużynie zmąciła nieco kontuzja Sulka, którego na noszach zniesiono z boiska.

GieKSa po dwóch porażkach zgarnęła trzy punkty, a nowy prezes klubu Marcin Janicki i nowy dyrektor sportowy Tadeusz Bartnik zaczęli urzędowanie od zwycięstwa.


Grudziadz.NaszeMiasto.pl - Olimpia przegrała w Katowicach i jest w strefie spadkowej

Grudziądzanie nie zdołali się przełamać. Przegrali w Katowicach 0:2 i zajmują już miejsce w strefie spadkowej.

Olimpia jechała do Katowic z nadzieją na przełamanie. Grudziądzanie ostatnio grają słabo, ostatnią wygraną zanotowali ponad miesiąc temu. Przegrali trzy z czterech ostatnich spotkań, a jedno zremisowali.

Pierwsza połowa w wykonaniu Olimpii nie była najgorsza i zakończyła się bezbramkowym remisem. To dawało nadzieję na rozstrzygnięcie meczu w jego drugiej części.

Grę poprawili jednak gospodarze i od początku zdominowali grudziądzan. Dowodem przewagi była strzelona w 57. minucie bramka. Jacek Padzikowa z od razu postanowił dać drużynie bodziec do ataku, zdejmując z boiska młodego Handzlika, a zastępując go szybkim Bancessim. To nie przyniosło jednak oczekiwanych rezultatów. GKS nadal prowadził grę, a w 64. minucie na 2:0 strzelił Kędziora. Olimpia w drugiej połowie nie oddała choćby jednego celnego strzału i nie zdołała odwrócić losów spotkania.

Grudziądzanie spadli na szesnaste miejsce, są więc już w strefie spadkowej. W najbliższą sobotę Olimpia zagra na własnym boisku z Odrą Opole.


Sport Śląski - Piękne gole, których prawie nikt nie widział

Bez dopingu, bez flag, bez dobrej piłki na boisku. Sobotni wieczór przy Bukowej długo wyglądał naprawdę przygnębiająco. Nudę pięknymi trafieniami zabili jednak piłkarze "GieKSy", którzy przełamują się po dwóch porażkach i zgarniają komplet punktów w starciu z Olimpią Grudziądz.

Olimpia zaczęła odważnie, chcąc szybko wykorzystać kryzys toczący gospodarzy. Okres przewagi po rzucie wolnym mógł zwieńczyć Tomasz Wełna, ale po jego "główce" piłka nieznacznie chybiła celu. I... na tym koniec emocji w pierwszej połowie. Katowiczanie nie potrafili złapać swojego rytmu, a kiedy już gościli w okolicach "szesnastki" rywala, kompletnie nic z tego nie wynikało. Mieli nieliczne, stałe fragmenty, czy próby uderzeń z dystansu, ale za każdym razem ich finalizacja była daleka od ideału. Olimpia szybko dostosowała się zaś poziomem, więc nieliczni kibice którzy pofatygowali się na Bukową wstawali z miejsc wyłącznie wtedy, gdy mieli ochotę posłać garść uszczypliwości w kierunku głównych aktorów całego "widowiska".

Nuda skończyła się w 35. minucie. Najpierw Sebastian Nowak kapitalną, "podwójną" interwencją zatrzymywał uderzenia Mateusza Klichowicza i Konrada Handzlika. Po chwili oko w oko z Oliwierem Skrzeczem stanął Wojciech Małecki, którego wesprzeć musieli jeszcze interweniujący na linii defensorzy z Grudziądza. Ozdobą meczu mógł zaś być strzał Tomasza Foszmańczyka, który z ponad 20 metrów huknął pod poprzeczkę bramki gości, ale sięgnął piłki rękawicą golkiper z Grudziądza. Całe to "zamieszanie" trwało jednak łącznie jakieś pięć minut, później jedni i drudzy wrócili do bezproduktywnej "klepanki" w środku boiska.

Po zmianie stron znowu pierwsi prowadzenie mogli objąć goście. Z lewej strony dogrywał Wołodymir Kowal, ale Marcin Woźniak na tyle długo układał sobie piłkę do strzału, że zdążyli go zablokować obrońcy GKS-u. Gospodarze odczekali kilka minut, po czym przeprowadzili akcję... nie pasującą do tego spotkania. Piękna klepka, wejście w pole karne Mateusza Mączyńskiego, którego strzał - obroniony przez Małeckiego - skutecznie dobijał Łukasz Zejdler.

"GieKSa" wyraźnie odpaliła. Po kilku chwilach powinno być 2:0 - Foszmańczyk dograł piłkę wbiegającemu w pole karne Skrzeczowi, ale ten kopnął obok bramki Olimpii. Gola życia zdobył za to Wojciech Kędziora, który dostał piłkę na 25 metrze i bez przyjęcia posłał petardę w stronę bramki bezradnego Małeckiego. Mało? Dwie dobre okazje miał jeszcze Tomasz Foszmańczyk, raz Andreję Prokicia skutecznie zatrzymywał Małecki, ale trzeciego trafienia gospodarze już nie zanotowali.

Po tym ciekawym, choć krótkim okresie wzmożonej aktywności gospodarzy tempo gry spowrotem spadło. Katowiczanie mieli już jednak w garści to, na czym zależało im najbardziej. Goście praktycznie nie mieli pomysłu na to jak urwać rywalowi punkty, a do samego końca Nowaka postraszyli tylko niecelną główką autorstwa Eusebio Bancessiego. Gospodarzom humory popsuła za to kontuzja Petera Sulka - słowacki pomocnik po raz drugi w ciągu niespełna 3 tygodni kończy mecz przedwcześnie z powodu kontuzji, tym razem po faulu Marcina Kaczmarka.


źródło: Gazeta Wyborcza / Gol24.pl / Grudziądz Nasze Miasto / Katowicki Sport / Sport Śląski

Nie masz uprawnień, by pisać komentarz.

Tabela 1. Ligi

# Zespół M Pkt
13 Wigry Suwałki 16 22
14 GKS Tychy 18 20
15 Stomil Olsztyn 17 19
16 Olimpia Grudziądz 18 18
17 Górnik Łęczna 17 17
18 Ruch Chorzów 17 14

Olimpię Grudziądz dumnie wspierają:

Sponsorzy:
 
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy: Styropian Plus PSZ      

 

Partnerzy:                      
Partnerzy:    Fortuna                  

Patroni medialni:

Polsat Sport      

Partner techniczny:

Partner technologiczny: Studio113.pl