Poprzednie spotkanie

Tabela 2. Ligi

# Zespół M Pkt
3 Elana Toruń 21 36
4 GKS Bełchatów 21 34
5 Górnik Łęczna 21 34
6 Olimpia Grudziądz 21 31
7 Stal Stalowa Wola 21 31
8 Resovia 20 29
9 Skra Częstochowa 21 28

Następne spotkanie

II liga - Kolejka 22
So, 02. Mar. 2019 15:30
Skra Częstochowa
Skra
-:- Olimpia Grudziądz
Olimpia G.

Wiadomości w k2

Wawszczyk: Doping naszych kibiców i wiara w nas do samego końca, na pewno nam pomogła

Napisane przez  Redakcja
Ariel Wawszczyk Ariel Wawszczyk fot. Kamil Zieliński / olimpiagrudziadz.com

Za niespełna 2 tygodnie skończy 27 lat. Jest wychowankiem Błękitnych Stargard, czyli najbliższego rywala Biało – Zielonych. W ostatnim meczu z Widzewem popisał się świetną asystą przy golu Przemysława Kity. Ariel Wawszczyk – bo o nim mowa, opowiedział nam m.in. o ostatnich meczach Olimpii z perspektywy boiska, o swojej piłkarskiej przyszłości oraz planach – marzeniach na najbliższą przyszłość.

Do Olimpii trafiłeś przed obecnym sezonem. Co zdecydowało, że wybrałeś Grudziądz, a nie inny klub?

Byłem już nogą w innym klubie, ale telefony z Grudziądza zarówno od dyrektora, jak i od trenera przekonały mnie, żeby wybrać ofertę Olimpii. Rozważałem jeszcze grę w Niemczech, ale zdecydowałem się zostać w Polsce. Przekonał mnie do tego projekt, jaki przedstawili mi w Grudziądzu, że Olimpia chce szybko wrócić do I ligi.

Jak podoba Ci się Grudziądz. Zdążyłeś już poznać miasto? Jak spędzasz wolny czas?

W Grudziądzu mieszka mi się bardzo dobrze. Razem z moją małżonką i psem spędzamy dużo czasu nad Wisłą, gdzie nasz pies może się wybiegać. Znaleźliśmy parę fajnych restauracji, do których lubimy chodzić. Latem często odwiedzaliśmy grudziądzki Rynek oraz spędzaliśmy czas nad jeziorem.

Chciałbym zapytać o dwa ostatnie spotkania Olimpii Grudziądz. Najpierw o mecz w ramach Pucharu Polski z Wisłą Płock. Przegraliście to spotkanie 2-7. Ty byłeś autorem jednej z bramek dla Olimpii – trzeba przyznać bramki wyjątkowej urody. Jak oceniasz to spotkanie?

Było to spotkanie typowo pod kibiców, oczywiście, jeżeli chodzi o liczbę bramek i akcji oraz jakość gry na pewno ten mecz mógł się podobać. Podeszliśmy do tego meczu bardzo otwarcie, nie zamknęliśmy się na własnej połowie, tylko atakowaliśmy Wisłę, no i przez to troszkę się „nadzialiśmy” na ich ataki. Praktycznie wszystkie sytuacje, które sobie stworzyli, to zamieniali na bramki. Dlatego właśnie przegraliśmy 2-7. Po mojej bramce myślałem, że jeszcze damy radę odwrócić losy tego spotkania, ale niestety bardzo szybko straciliśmy kolejne bramki i już nie daliśmy rady się podnieść.

W sobotę po spotkaniu pucharowym Wisła Płock pokonała na wyjeździe Śląsk Wrocław 0-3, pomimo tego, że od 28. minuty spotkania grali w „dziesiątkę”. Czy patrząc na to spotkanie, dziwi Cię wynik, jaki padł w Grudziądzu? Jak oceniasz drużynę Wisły Płock?

Biorąc pod uwagę wynik, jaki osiągnęli we Wrocławiu w „dziesiątkę”, można nas troszeczkę rozgrzeszyć, ale według mnie te siedem bramek, które straciliśmy, nie napawa nas dumą. Pozytywne jest to, że potrafili w osłabieniu pokonać zespół z Ekstraklasy 0-3. Wisła po zmianie trenera wygląda bardzo dobrze, zmienili cały system gry i my akurat trafiliśmy na ten okres.

Teraz przejdźmy do spotkania z Widzewem Łódź. Bramki nie zdobyłeś, ale popisałeś się świetną asystą przy golu Przemysława Kity. Powiedz, czy wierzyliście do końca, że uda się odmienić losy tego spotkania? Jak oceniasz to spotkanie z perspektywy boiska?

Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że czuliśmy, że jesteśmy w stanie temu Widzewowi zagrozić i ”napsuć krwi”. Bramki, które straciliśmy, trochę nas podłamały, jednak po przerwie wychodząc na boisko, dalej wierzyliśmy, że możemy wygrać to spotkanie. Oglądałem ten mecz i widać było, że przez całą drugą połowę „siedzieliśmy” na Widzewie, na ich połowie. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, może nie do końca klarowne, ale jednak nie odpuszczaliśmy. W końcu strzeliliśmy bramkę, mogło się wydawać, że za późno. Natychmiast ruszyliśmy do kolejnych ataków i bramki zaczęły padać tak szybko, że w ciągu 3 minut odmieniliśmy losy spotkania. Myślę, że ta pierwsza bramka była najważniejsza i to właśnie ona nas uskrzydliła, że gdybyśmy mieli jeszcze 5 minut, to pewnie wynik mógłby być jeszcze wyższy.

Możesz nam zdradzić, co takiego wydarzyło się w szatni w przerwie, że wyszliście na drugą połowę tak zmotywowani? Czy jednak to Widzew „usiadł” w drugiej części spotkania?

Rozmawiałem w przerwie z jednym z zawodników Widzewa i zadał mi pytanie, czy wytrzymamy takie tempo, bo siedzimy na nich wysokim pressingiem. Odpowiedziałem mu, że wysokim pressingiem to my dopiero zaczniemy grać. Myślę, że to właśnie dzięki temu, że wyszliśmy wysoko na rywala i nie daliśmy im się rozwinąć, spowodowało to, że przestało im wychodzić i cofnęli się na swoją połowę, a my już nie pozwoliliśmy im na żadne sytuacje. W drugiej połowie nasze założenia się zmieniły, wyszliśmy bardziej ofensywnie i poskutkowało. Jeżeli chodzi o przerwę, to ogólnikowo mógłbym powiedzieć, że padło parę mocnych słów, ale jednak było inaczej. Powiedziałbym, że „bił” od nas spokój, że jesteśmy w stanie zmienić ten wynik. Pamiętaliśmy mecz z Resovią, kiedy to drużyna przeciwna potrafiła odmienić losy spotkania i wygrać z nami pomimo tego, że początkowo to my wygrywaliśmy i nic nie zapowiadało tego, że ten wynik ulegnie zmianie. Więc skoro oni byli w stanie z nami wygrać to i my możemy powalczyć o zwycięstwo z Widzewem. Musieliśmy tylko zacząć grać na miarę naszych możliwości. Nie bez znaczenia jest także to, co działo się na trybunach. Było to wielkie piłkarskie święto dla kibiców, którzy tak licznie stawili się na stadionie. Doping naszych kibiców i ich wiara w nas do samego końca na pewno nam pomogła. Dlatego chciałbym podziękować naszym kibicom za wsparcie, które nam okazują.

W najbliższą sobotę Olimpia Grudziądz rozegra spotkanie z Błękitnymi Stargard, czyli z klubem, którego jesteś wychowankiem. Jakie są Twoje odczucia przed tym meczem?

Od mojego odejścia z Błękitnych minęło już 2,5 roku. Zespół ten od mojego odejścia zupełnie się zmienił. Zostało tam z okresu mojej gry dwóch zawodników – Baranowski i Rogala oraz drugi trener i kierownik drużyny. Dlatego nie odczuwam tego tak bardzo emocjonalnie, chociaż zawsze chce się wypaść jak najlepiej przeciwko swojemu byłemu klubowi. Tym bardziej że Stargard to moje miasto rodzinne, a Błękitni to klub, którego jestem wychowankiem.

W pierwszym meczu rundy jesiennej udało się wam wygrać z Błękitnymi Stargard, pomimo tego, że to spotkanie kończyliście w „dziewiątkę”. Myślisz, że uda wam się w sobotę powtórzyć wynik z pierwszego spotkania? Jak oceniasz zbliżający się pojedynek i waszego najbliższego rywala?

Mecz pierwszej kolejki z Błękitnymi wyglądał tak, że ich drużyna została „sklecona” na ostatnią chwilę. Wygraliśmy ten mecz, grając w osłabieniu, ale widać było, że oni się jeszcze dobrze nie rozumieją na boisku. Potem pokazali, że stać ich na więcej, mieli dobrą serię i obecnie znajdują się w środku tabeli. Moim zdaniem jest to drużyna „nieobliczalna”, bo mogli przegrać 6-0 z Radomiakiem lub 3-0 z Bełchatowem, a u siebie zagrali jedno z najlepszych spotkań od paru lat i wygrali z Ruchem Chorzów 3-1. Także można się po nich spodziewać, że zagrają naprawdę dobrze, że napsują nam krwi i jednocześnie można się spodziewać, że nie pokażą niczego konkretnego. Właśnie taka jest II liga. Drużyny grające na tym szczeblu są nieobliczalne i ciężko przed meczem wyrokować jak zakończy się spotkanie.

Jeżeli jesteśmy przy Błękitnych Stargard, to chciałabym zapytać o wyjątkowe mecze w Twojej dotychczasowej karierze, a mianowicie o dwumecz w ramach półfinału Pucharu Polski z Lechem Poznań. Jak wspominasz te spotkania?

Był to okres w Stargardzie, kiedy wszyscy zawodnicy chcieli się wypromować. Było wielu zawodników w moim wieku, ale byli też doświadczeni zawodnicy i udało nam się stworzyć fajny zespół. Od ponad roku graliśmy w jednym składzie i świetnie się rozumieliśmy. Trafiliśmy z formą na Puchar i szliśmy jak burza, bo pokonaliśmy kilku pierwszoligowców. Potem była Cracovia, którą pokonaliśmy w dwumeczu, a następnie przyszedł czas na Lecha. Pierwszy meczu u siebie wygraliśmy 3-1 i wydawało się, że jedną nogą jesteśmy w finale Pucharu Polski. Mecz w Poznaniu rozpoczęliśmy od bramki i chyba każdy z nas poczuł się za pewnie, że już nikt nie zabierze nam tego zwycięstwa. Około 30. minuty spotkania jeden z naszych zawodników otrzymał czerwoną kartkę. Ta sytuacja podcięła nam skrzydła i straciliśmy pierwszą bramkę jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie Lech zdołał wyrównać wynik na 3-1 i zakończyło się dogrywką. Z tego co pamiętam, to w dogrywce ledwo co dawaliśmy radę fizycznie. Niby serce chciało, ale organizm odmawiał posłuszeństwa. Nie daliśmy rady przeciwstawić się drużynie Lecha, chociaż byliśmy o jeden krok od sprawienia wielkiej niespodzianki. Lech w dogrywce zdołał strzelić nam jeszcze dwie bramki.
Dzięki temu Pucharowi paru z nas się wypromowało i poszło grać ligę czy dwie wyżej. Na przykład Kosakiewicz gra w Ekstraklasie, paru zawodników zadomowiło się w I lidze, ja też miałem epizod w  I lidze, a teraz jestem w Olimpii. Także bardzo fajnie wspominam ten okres i wydaje  mi się, że przynieśliśmy bardzo dużo dobrego dla Stargardu, bo pamiętam, że jak jeździliśmy na mecze przed tym Pucharem, to na stacjach się nas pytali, jaką dyscyplinę my uprawiamy. Po tym Pucharze wszyscy zaczęli kojarzyć drużynę Błękitnych Stargard.

Jak oceniasz obecną drużynę Olimpii oraz prace trenera Mariusza Pawlaka?

Myślę, że na tę chwilę mamy zbudowany szkielet tego zespołu. Zdarzyło się parę kontuzji i odejście w ostatnim dniu okienka Tomka Wełny, co spowodowało problemy w formacjach defensywnych. Myślę, że udało się nam ten problem na chwilę obecną zażegnać. Patrząc na te ubytki kadrowe, to nasza gra wydaje mi się, że wygląda dobrze. Jeżeli chodzi o atmosferę, to od pierwszych dni mojego pobytu w Grudziądzu czuję tą pozywaną atmosferę w szatni. Pomimo tego, że latem ta drużyna przeszła duże zmiany, to bardzo szybko się ze sobą poznaliśmy. Trener Pawlak zbudował ten zespół od podstaw i wydaje mi się, że jego pomysł na tę drużynę jest dobry i jest na najlepszej drodze do tego, aby zbudować drużynę walczącą w tym sezonie o najwyższe cele. Jeżeli my będziemy grali, tak jak pokazaliśmy, że potrafimy grać, to jesteśmy w stanie walczyć o wysokie cele. Jeżeli spojrzymy na nazwiska w naszej drużynie, to doświadczenie jest po naszej stronie. Myślę, że zimą też popracujemy, trener pewnie ma w zanadrzu kolejne rozwiązania i jeżeli będzie do dyspozycji odpowiednia liczba ludzi, to będziemy jeszcze groźniejsi dla pozostałych drużyn.

Za dwa tygodnie obchodzisz 27. Urodziny. Czego możemy Ci życzyć?

Najbardziej chciałbym, aby Olimpia jeszcze w tym roku zagościła na miejscu premiowanym awansem, a w przyszłym roku, abyśmy ten awans wywalczyli.

Życzę Ci, aby Twoje życzenia się spełniły. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.


Źródło: olimpiagrudziadz.com 

 

 

 

Nie masz uprawnień, by pisać komentarz.

Tabela 2. Ligi

# Zespół M Pkt
3 Elana Toruń 21 36
4 GKS Bełchatów 21 34
5 Górnik Łęczna 21 34
6 Olimpia Grudziądz 21 31
7 Stal Stalowa Wola 21 31
8 Resovia 20 29
9 Skra Częstochowa 21 28

Olimpię Grudziądz dumnie wspierają:

Sponsorzy:
 
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy:
Partnerzy: Styropian Plus PSZ  images/bottom-b/partnerzy/sprint-bus.png    
Partnerzy:                

 

Partnerzy:                      
Partnerzy:                      

Partner techniczny:

Partner technologiczny: Studio113.pl                                                                                      

Logowanie